Udostępnij

Po wielu latach współpracy z ludźmi mogę śmiało stwierdzić, że są pewne charakterystyczne błędy zarówno u trenujących kobiet jak i u facetów. Dziś skupimy się na płci pięknej. Wyjaśnię dlaczego rzeczy, które stosuje 90% pań po prostu nie działa, a to sprawia, że prędzej czy później następuje odpuszczenie i zniechęcenie, ponieważ jest włożony trud i poświęcony czas, a efektów niestety brak. 

Gdy skupimy się na odchudzaniu musimy zdać sobie sprawę z jednej istotnej rzeczy. Jeśli chcesz redukować wagę to musisz być w DEFICYCIE KALORYCZNYM. Jednak tu się na moment zatrzymajmy. Wspomniany deficyt musi być odpowiedni. Już wyjaśniam o co dokładnie chodzi...

 

Możemy być w deficycie kalorycznym, mieć neutralny bilans kalorii, bądź być w nadwyżce. Łatwo się domyślać, że w przypadku pierwszym stracimy kilogramy, drugim utrzymamy wagę, a w trzecim po prostu przytyjemy. Można to łatwo wyliczyć w dowolnym kalkulatorze. Wystarczy u wujka google wpisać: jak obliczyć zapotrzebowanie energetyczne i wybrać pierwszy kalkulator, który nam wyskoczy. Wpisujesz swoje dane i masz wynik. Doprecyzuję jeszcze ten temat, żeby nie było wątpliwości.

 

Kobieta, która ma 30 lat, 160 cm wzrostu, waży 70 kg i ma umiarkowaną aktywność fizyczną(2x w tygodniu ćwiczy) w przypadku chęci utrzymania wagi powinna jeść 2084 kcal. Tak, aż tyle - zgadza się. Takiej kaloryki potrzebuje, by prawidłowo funkcjonować - myśleć, dobrze się czuć, nie mieć zjazdów energii, regenerować się, ruszać, trawić, odpoczywać czy trenować. 

 

Jeżeli nasz bohaterka stwierdzi, że waży zbyt dużo i powinna zrzucić 10 kilogramów to naturalnym rozwiązaniem będzie wejście w deficyt kaloryczny, czyli będzie wtedy dostarczała mniej kalorii niż jej organizm potrzebuje do utrzymania wagi, a my już wiemy, że potrzebuje 2084 kcal na dobę. Powinna wtedy dostarczać 1784 kcal w ciągu doby, by zdrowo i skutecznie redukować kilogramy. To jest właśnie bycie w deficycie kalorycznym. 

 

Analogicznie, gdy stwierdzi, że chce przytyć. Dodajemy 300 kcal do neutralnego bilansu(2084 na dobę) i spożywa wtedy 2384 kcal w ciągu dnia. I tak codziennie.

 

Tak w praktyce wygląda ta magiczna sprawa deficyty kalorycznego i chudnięcia. Nie bez przyczyny wspomniałem właśnie o tym na samym początku, ponieważ głównym błędem pań jest...

1. GŁODUJESZ, CZYLI MASZ ZBYT DUŻY DEFICYT KALORYCZNY

 

Panie(po części słusznie) myślą, że przecież trzeba jeść mniej to wtedy się schudnie. Zgadza się, ale mniej wcale nie oznacza mało. To wielka różnica. Często problem jest w samym podejściu. Kobiety chętnie decydują się na sałateczki, posiłki składające się głównie z warzyw czy niskokaloryczne chlebki - te produkty nie są ani złe ani dobre. Problem jest taki, że często wtedy dostarczasz 900-1200 kcal na dobę, a to zdecydowanie zbyt mało. Twój organizm nie ma pojęcia czy to Twój wymysł czy może trzecia wojna światowa i jest to dla niego duży szok. Trzeba pamiętać, że tkanka tłuszczowa jest energią zapasową, która w sytuacji kryzysowej pozwoli Ci przeżyć, więc...

 

Sama utrudniasz sobie życie, bo uruchamiasz w Twoim ciele instynkty, które są odpowiedzialne za przetrwanie, a nasz organizm jest niesamowicie inteligentny, bo gdy robisz coś nieprawidłowo(na przykład chcesz go zagłodzić) to on w pewnym sensie myśli za Ciebie i decyduje co będzie dla Ciebie lepsze, ale uwaga...

W kwestii przeżycia, bo to jest dla niego najbardziej istotne. Częstym argumentem jest również zdanie, że ja wcale nie chodzę głodna. Nie ma się co dziwić skoro od lat dostarczasz same warzywka i mało kalorii - Twój żołądek jest skurczony i przyzwyczajony do takiej sytuacji. Musisz wtedy dać sobie kilka tygodni do tego, by się przyzwyczaić do większej kaloryki.

 

Miałem w swojej pracy trenerskiej wiele przypadków, gdzie dopiero po znacznym zwiększeniu kalorii kobiety traciły kilogramy, a zaczynało się od: ale, że aż tyle mam zjeść? Przecież ja przytyję :) Spróbuj...

 

Na zdjęciu widzisz Agnieszkę, która w 3 miesiące zrzuciła 14 kilogramów i ani razu nie była głodna, a zanim się poznaliśmy również popełniała błędy z dzisiejszego wpisu i nigdy nie mogła stracić wagi. Gdy to czytasz ma już pewnie znacznie mniej kilogramów :) 

KOBIETO - przez te błędy nie możesz schudnąć!

2. UNIKASZ TRENINGU Z OBCIĄŻENIEM

 

Nawet wiem dlaczego tak się dzieje. Widzisz te wszystkie umięśnione kobiety, które napinają swoje mięśnie i stwierdzasz: ooo nie, nie chcę tak wyglądać...

One trenują z ciężarami, więc myślisz, że jeżeli zaczniesz to również czeka Cię taki biceps. Możesz się już uspokoić, bo za moment wyjaśnię Ci dlaczego się tak nie stanie. Dam sobie uciąć pół palca(możesz sobie wybrać który to ma być), że 99% kobiet czytających ten tekst nie korzysta ze środków dopingujących, a panie ze zdjęć, które Cię odrzucają często są na dopingu od kilku lat. Sprawa ma się tak, że kobiety nie posiadają wystarczającej ilości testosteronu do budowy dużych mięśni. Będzie to możliwe tylko w przypadku brania sterydów oraz -co baaaardzo rzadkie- wyjątkowo męskiej genetyki. Zobacz...

Faceci mają 10x więcej testosteronu niż kobiety, a jak już wspomniałem jest to główny hormon odpowiedzialny za budowę mięśni. Facetom trudno jest budować duże mięśnie, więc również decydują się na doping, więc na logikę - z jakiej racji kobieta, która ma znacznie mniej testosteronu niż facet, który nie może zbudować mięśni ma być umięśnionym hulkiem po dotknięciu sztangi? Nie ma takiej możliwości. Cieszysz się? :) 

 

Trening z obciążeniem sprawi, że Twoje ciało będzie jędrne, smukłe i atrakcyjne, jednak...

Nie oznacza to, że musisz teraz ćwiczyć klatę, biceps i triceps na sztandze. Trening siłowy/oporowy/z obciążeniem może być ze sztangą, hantlami, kettlami, TRX'ami, ciężarem własnego ciała czy cegłówką. Nie musisz trenować kulturystycznie, spokojnie. Po prostu nie bój się aktywności fizycznej, dzięki której spalisz dużo kalorii i zaangażujesz swoje mięśnie do zmiany ich wyglądu.

 

Kolejny błąd jest po części powiązany z tym o czym przed chwilą rozmawialiśmy.

A teraz zobacz na metamorfozę w trakcie. Pani ze zdjęcia prowadzi swoją firmę, zrzuciła już ponad 10 kilogramów, w naszych treningach występowało obciążenie i nie głodowała i tak się zmieniła...

KOBIETO - przez te błędy nie możesz schudnąć!

3. PRZECENIASZ TRENING NA BIEŻNI, ROWERKU CZY ORBITREKU

 

Dla jasności - nie są to złe aktywności fizyczne i są zdecydowanie lepsze niż trenowanie kciuków na pilocie od telewizora, jednak...

Nie wydatkujesz podczas tych ćwiczeń tak wielu kalorii jak myślisz. Bieżnia, rower, orbitrek czy inne maszyny w strefie cardio pokazują, że podczas godzinnego treningu spaliłaś 900-1000 kcal. To często jest niemożliwe, ponieważ to ile ,,kalorii spalamy" jest zależne od wielu czynników - chociażby poziomu wytrenowania. Może być tak, że podczas takiego samego treningu Ty spalisz 300, a Twoje koleżanka 500. W moim odczuciu osoby, które trenują rekreacyjnie i nie ćwiczą bardzo ciężko realnie spalają 400 kcal podczas godzinnej aktywności fizycznej.

 

Wspominam ten temat, ponieważ wiele razy słyszałem, że byłaś na bieżni i spaliłaś 1000 kcal. Jest to prawie niemożliwe. No chyba, ze byłaś tam 4 godziny :)

 

Doprecyzuję. Nie odradzam tego typu ćwiczeń, ponieważ one są oczywiście ok, ale często przeceniamy ich wpływ, a świetnym rozwiązaniem byłoby, gdybyś połączyła bieganie z treningiem z obciążeniem. Przykładowo 2x w tygodniu trenujesz siłowo/z trenerem/coś innego niż trening biegowy, a raz w tygodniu idziesz sobie na bieżnie, by się odstresować i poprawić kondycję. 

 

Jeżeli mówimy o stricte wyglądowej kwestii to nie ma szans, żeby zbudować uda, pośladki czy brzuch biegając na bieżni czy pracując na orbitreku. Owszem, schudniesz i się spocisz, ale nie oznacza to, że Twoje ciało będzie takie jak chcesz. Często kobietom zależy na podkreśleniu kształtów, ,,lekkim zarysie mięśni" i ujędrnieniu ciała. Skupianie się tylko na bieganiu może sprawić, ze będziesz chudsza, ale Twoje ciało nie będzie Ci się podobało, bo skóra będzie wisząca i nie będzie miała się na czym opinać. 

 

Spójrz na Anetę. Zrzuciła 8 kilogramów mając ponad 40 lat i trenujemy 2x w tygodniu. Nie bolą ją już plecy i ani razu nie byliśmy na bieżni.

KOBIETO - przez te błędy nie możesz schudnąć!

4. NIE WYKONUJESZ BADAŃ PRZED ROZPOCZĘCIEM AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ

 

Tak, wiem. Jest to temat nudny i mnóstwo osób myśli, że to takie gadanie trenera czy dietetyka. Celowo piszę to dopiero teraz, bo na początku mogłoby odrzucić, a gdy już jesteś wciągnięta tym wpisem to pewnie przeczytasz i -być może- zrozumiesz, że to naprawdę istotne. Oczywiście nie jest też tak, że jak nie zrobisz sobie badań to jesteś skazana na porażkę i pewnie nie schudniesz. Może tak, a może nie...

 

Nie wiesz tego, bo nie sprawdziłaś co w trawie piszczy :)

 

Do rzeczy. Dzisiaj mamy wiele problemów i żyjemy w ciągłej gonitwie. Nie mamy czasu dobrze zjeść(albo w to po prostu wierzymy), denerwujemy się wieloma kwestiami i wszędzie pędzimy. To iluś latach takiego funkcjonowania może się okazać, że nasze ciało zaczęło lekko szwankować. Przecież nie jest to jakimś wyjątkowym przypadkiem, ze kobiety mają problemy z tarczycą, insulinooporność czy podniesiony kortyzol(hormon stresu). Jeżeli coś w Twoich badaniach wyjdzie nie tak jak powinno to może być to powód braku efektów i wtedy koniecznie trzeba zgłosić się do trenera czy dietetyka - albo tu i tu.

 

Może być oczywiście tak, że wszystko jest ok, ale uważam, że lepiej o tym wiedzieć niż nie wiedzieć. Zrób sobie podstawowe badania, czyli krew, mocz, profil lipidowy(cholesterol), pakiet tarczycowy, glukozę na czczo, witaminę D czy kortyzol(hormon stresu). Jeśli wszystko wyjdzie ok to super, a jeżeli nie to powinnaś doprowadzić Twój stan zdrowia do normy i wtedy prawdopodobieństwo uzyskania efektów jest znacznie większe.

 

Zbadaj się, po prostu :)

 

5. WIERZYSZ W DETOKSY, SOCZKI ODCHUDZAJĄCE, ZUPY ZAMIAST POSIŁKÓW I INNE DZIWNE METODY

 

Rozumiem, że możesz być znudzona tym, że X razy nie udało Ci się zrzucić wagi. Prawdopodobnie było to spowodowane tym, że popełniałaś błędy, o którym wspomniałem wcześniej i być może uznałaś, że teraz czas na coś nowego i trzeba spróbować jakiejś nowej diety. Jeszcze jak koleżanka na niej schudła to już w ogóle brzmi atrakcyjnie. Przeczytaj teraz uważnie, bo to ważne...

 

Tego typu rozwiązanie mogą łatwo popsuć Twoje zdrowie i nawet jeśli osiągniesz wynik to będzie on chwilowy, ponieważ znaczna i drastyczna obniżka kalorii sprawi, że pozbędziesz się wody podskórnej oraz mięśni i waga będzie może i mniejsza, ale chyba nie na tym nam zależy. Później wszystko wróci z nawiązką, gdy zaczniesz jeść ,,normalnie", czyli pokarm, a nie jakieś dziwne zupki, koktajle czy soczki. Waga wzrośnie chociażby dlatego, że będziesz miała w sobie treść pokarmową, a spadnie, bo jej nie będzie. No bo jak? Mięso czy jajka mają przecież większą wagę i dłużej w nas zalegają niż soczek...

 

Wszelkie detoksy czy inne rozwiązania są rozwiązaniami LECZNICZYMI i mogą dotyczyć naprawdę wąskiego grona. TO NIE SĄ DIETY ODCHUDZAJĄCE!

Często też pada powód, że ja chcę się oczyścić. Zaufaj mi, że lepsze ,,na oczyszczenie" zamiast tych dziwactw będą nerki i wątroba :)

 

Robisz sobie wielką szkodę, gdy decydujesz się na takie rozwiązania, bo raz, że są one często tylko na chwilę, a dwa, że robią takie spustoszenie w Twoim organizmie, że potem będzie Ci zdecydowanie ciężej schudnąć - chociażby dlatego, że nabawisz się problemów z gospodarką hormonalną. Miałem jeden taki przypadek, że moja podopieczna przez 3 miesiące nie miała absolutnie żadnych efektów. Zanim się poznaliśmy korzystała z tych wszystkich dziwnych rozwiązań i prawie 100 dni zajęło nam doprowadzenie ją do normalności, musiała korzystać z pomocy dietetyka i w końcu przez 2.5 roku współpracy zrzuciła 17 kilogramów, ale zarówno ona jak i ja wiemy, że byłoby łatwiej oraz szybciej, gdyby wcześniej nie zdecydowała się na soczki, dietę dukana czy inne głodówkowe rozwiązania.

 

Jedzenie ma pozwalać nam żyć i wszystkie skrajne rozwiązania niestety działają odwrotnie. Nawet, gdy masz szybkie efekty to są one na chwile i wynikają chociażby z tego, że tracisz wodę, mięśnie oraz waga spada, bo masz w sobie mniej treści pokarmowej, która oczywiście również waży. Nie pozbywasz się często tłuszczowej tylko mięśniowej, a uwierz, że nie na tym Ci zależy. 

 

Na zdjęciu widzisz Teresę, która pomimo niedoczynności tarczycy potrafiła zrzucić wagę, ale dopiero, gdy zaczęliśmy wspólne i mądre działania. Kluczem jest zbadanie swojego organizmu i rozsądny plan, który będzie dobrany pod możliwości danej osoby.

 

KOBIETO - przez te błędy nie możesz schudnąć!

Podsumowując...

 

Cały proces powinien Cię cieszyć, bo nie osiągniesz nic dobrego jeżeli zmuszasz się do robienia czegoś co sprawia Ci trudność. Często trzeba przeorganizować sobie pewne rzeczy w głowie. Jedzenie ma być dla nas przyjemności, a kojarzy się z tym, że trzeba go unikać, gdy chcemy stracić wagę. Treningi mylona są z codziennym i ciężkim zajazdem na ćwiczeniach, a prawda jest taka, że wystarczą trzy jednostki treningowe w tygodniu, by osiągać wymarzone rezultaty. 

 

Internet jest pełny wyśrubowanych metamorfoz w stylu 30 kilogramów w 2 miesiące, ale my widzimy tylko zdjęcia. Nie masz pojęcia jaki jest stan psychiczny danej osoby, z ilu rzeczy musiała zrezygnować i jak wygląda jej stan zdrowia. Ważnym aspektem jest chociażby relacja z jedzeniem i umiejętne podchodzenie do spożywania pokarmu. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest ,,normalne życie" i posiadanie efektów niż rezygnacja ze wszystkiego i zdobycie troszkę szybszych rezultatów. To długoterminowa gra i dbanie o siebie nie powinno kończyć się tylko na utracie 5 czy 10 kilogramów, a stanie się tak, gdy nauczysz się dbać o siebie, a nie szybko chudnąć.

 

Zachęcam Cię do przemyślanego i rozsądnego procesu. Jeżeli zrobisz to dobrze to zasłużysz na efekty, bo nie ma innej opcji. Nie ma rezultatów, czyli coś jest robione nieprawidłowo. Ten post powstał po to, by uświadomić płci pięknej, że to właśnie te zachowanie, które często są pierwszym wyborem utrudniają, a nawet hamują efekty.  Życzę Ci powodzenia. Dasz radę.

 

A jeżeli chcesz zrobić to w zdrowy i skuteczny sposób to wypełnij formularz zgłoszeniowy na mojej stronie, by umówić się na konsultację trenerską i podjąć współpracę indywidualną. KLIKNIJ TUTAJ i zobacz jak wspólnie możemy zrealizować Twój cel. 

Po kliknięciu przekieruje Cię do oferty. Wybierz swoją opcję, czytaj więcej i wypełnij formularz zgłoszeniowy na dole strony. KLIKNIJ TUTAJ i ciesz się tym o co walczysz od tylu lat.

NAPISZ DO MNIE I SKUTECZNIE ZMIEŃ SWOJĄ SYLWETKĘ

O kontakt proszę osoby zdecydowane.
Skontaktuje się z Tobą w ciągu 48 godzin.
  Help

Podopieczni Arkadiusza Czajkowskiego

Arkadiusz Czajkowski

trenerczajkowski@gmail.com

+48 665 843 156

Arkadiusz czajkowski