Udostępnij

Branża fitness bardzo mocno się rozwija i jest wielką maszyną. Jesteśmy zasypywani reklamami, artykułami, opiniami, magicznymi suplementami czy cudownymi metamorfozami w krótkim czasie. To sprawia, że przesiąkamy myśleniem w stylu: to normalne, bo skoro pani X zrzuciła 25 kilogramów w dwa miesiące to ja przecież też mogę. Oczywiście możesz, ale czy na pewno chcesz?

Co Cię najbardziej kręci?

Współpracowałem z naprawdę wieloma osobami. Szybkie i łatwe metamorfozy, trudne i długie, naprawa złego zdrowia, walka ze stresem czy niezrealizowanie założeń. Mogę tak wymieniać bez końca. Kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo przydatny i uczy nas wielu rzeczy. Zauważyłem u ludzi dwa warianty.

 

1. Bardzo pragną wyniku. Skupiają się jedynie na tym czy wrzucili wagę i nic innego się dla nich nie liczy.

2. Cieszą się procesem. Lubią to co robią, chcą to robić i są zadowoleni, że coś ze sobą robią. Czekają cierpliwie na rezultaty.

 

Zauważyłem, że większa frustracja i częstsze odpuszczanie jest u ludzi, którzy należą do grupy pierwszej. Dzieję się tak, ponieważ często mają nierealistyczne założenia, a rzeczywistość bardzo szybko ich weryfikuje. Uważają, że po wielu latach zapuszczania się(bo nie robienie niczego dla siebie można właśnie tak nazwać) powinni po miesiącu(no maks dwóch) wyglądać o niebo lepiej i cieszyć się super formą. Tak ja napisałem - to nierealistyczne podejście. Często sobie żartuję z osób bez cierpliwości i mówię: nooo tak, hrabina po 15 latach siedzenia na tyłku zachciała być piękna i teraz powinno po tygodniu dostać to co chcę... A to tak nie działa. Po prostu nie byłoby to uczciwe.

Druga grupa często ma łatwiej, bo podchodzi do tego rozsądniej. Wiedzą, że nie od razu Rzym zbudowano, ale cegły kładziono codziennie. Robią wszystko, żeby polubić proces, dostrzegać profity wynikające z ruchu, a są to często: brak bólu, lepszy sen, mniej chorób, więcej energii w ciągu dni czy lepszy nastrój. Nie fokusują się przesadnie na cyferce na wadze, nie wchodzą na nią codziennie. Cierpliwość popłaca, bo wiedzą, że wynik przyjdzie prędzej czy później.

 

Porównuję często trening z nauką języka obcego. Jeśli przez 25 lat swojego życia nie uczyliśmy się powiedzmy angielskiego, to po miesiącu czy dwóch oprócz przedstawienia się i kilku podstaw nie będziemy potrafili zbyt wiele. Wyjątkiem może być wyjazd i obcowanie tylko z ludźmi mówiącymi po angielsku. I tak samo jest z dbaniem o siebie, lepszą formą czy odchudzaniem. Jeśli prowadzisz niezdrowy styl życia, nie dbasz o siebie i nie trenujesz przez 10 lat to po miesiącu czy dwóch odczujesz lepsze samopoczucie, zobaczysz trochę lepszą sylwetkę, poprawisz wydolność, ale nie masz co liczyć na metamorfozę rzędu 35 kilogramów. Możesz tak jak w przypadku zagranicznego wyjazdu(bo to działanie na maksa) zacząć ćwiczyć codziennie, wyeliminować cukier i wszystkie słodycze, nie podjadać, liczyć kalorie, wysypiać się i dostarczać odpowiednią ilość wody. Wtedy jak najbardziej możesz zobaczyć super rezultat nawet po dwóch miesiącach. Jednak jest pytanie: czy postępujesz na maksa? Jeśli nie, to Twoje oczekiwania są nierealne.

 

Jeżeli jesteś w grupie pierwszej to muszę Cię zmartwić - łatwiej będzie Ci odpuścić. Natomiast jeśli w drugiej to mam dla Ciebie dobrą wiadomość - jest większe prawdopodobieństwo, że osiągniesz rezultat. Mam dla Ciebie też drugą dobrą wiadomość. Możesz nauczyć się odpowiedniego podejścia i zmienić myślenie, które pozwoli Ci awansować z grupy pierwszej do drugiej.

 

 

Wkurza Cię brak efektów w odchudzaniu?

Kiedy przyjdą rezultaty?

Mam złe wieści. Nie przyjdą nigdy. Trzeba na nie zapracować. Tak jak na wszystko w życiu. I jeśli chodzi o rezultaty to też mamy pewien paradoks. Ludzie wolą nic nie robić i zapuszczać się przez 25 lat zamiast rok powalczyć o siebie. Dzieję się tak, ponieważ tak jak mówiłem wcześniej - mamy nierealistyczne oczekiwania. Nie doceniamy również małych rzeczy. Czy liczenie milionów przed założeniem firmy ma sens? Nie ma. Czy niedocenianie każdego małego sukcesu ma sens? Nie ma.

 

Jeśli chcesz zrzucić 12 kilogramów i zrobisz to w pół roku to czysto statystycznie stracisz 2 kilogramy miesięcznie i 0.5 kilograma w tygodniu. Jak zrzucić 12 kg w 6 miesięcy? Zrzucaj 0.5 kg tygodniowo. Ale jak to? 0.5 kg to tak mało... No może i mało, ale 0.5 x 24 daje nam już minus 12 kilogramów, czyli kompletną wymianę garderoby(no dobra, skarpetki zostają) i ktoś może Cię nie poznać na ulicy. Jeżeli nie docenisz małych rzeczy to dużych również nie osiągniesz. Dlatego sztuką jest przestawić się i nie oczekiwać cudów, a skupiać się na małych krokach, dzięki którym się przemieszczamy i idziemy w przód. Oczekiwanie wielkich rezultatów doprowadza do demotywacji i odpuszczenia. Dlatego zawsze powtarzam, że odchudzanie zaczyna się w głowie, a nasze nogi, ręce czy brzuch to narzędzie, którym steruje głowa. 

 

Czy nie lepiej będzie, gdy pozwolisz sobie pomóc?

Naprawdę nie wiem skąd się to bierze, ale w naszym kraju mamy taką cechę, że koniecznie chcemy pokazać innym, że coś potrafimy. Przecież pan Marian, który ostatni raz piłkę kopnął w podstawówce wie jak Lewandowski powinien wykończyć akcję. W dbaniu o siebie czy odchudzaniu niektórzy z nas mają taką tendencję, że koniecznie chcą sami. Błądzą, błądzą, jeszcze raz błądzą, a potem stwierdzają, że:

 

1. To nie dla nich.

2. Warto skorzystać z pomocy specjalisty.

 

Zobacz, gdy psuje Ci się auto - oddajesz je do mechanika. Gdy boli Cię ząb to nie bierzesz spraw w swoje ręce - idziesz do dentysty. Jeżeli chodzi o ćwiczenia i dietę to mnóstwo ludzi mówi - pfff, poradzę sobie. Czy aby na pewno?

Obcowanie z ludzkim ciałem to bardzo trudne zadanie i to, że na kontach celebrytów widzimy metamorfozy ich podopiecznych to jeszcze nic nie znaczy. Wyobrażasz sobie taki post:

 

Czeeeść! Wstawiam Wam tu dzisiaj wyniki badań i zdjęcia PRZED oraz PO mojej podopiecznej. Przed rozpoczęciem współpracy Kasia ważyła 60 kilogramów, a dzisiaj waży 67 kg. Celem była redukcja tkanki tłuszczowej, ale niestety nie udało nam się. Zanim zaczęliśmy wyniki były ok, ale teraz niestety insulinooporność i ból w kolanie. Niestety sprawdza się teoria, że treningi przed monitorem i codzienne ćwiczenia nóg mogą doprowadzać do kontuzji. Nie korzystajcie z moich usług.

 

Brzmi to co najmniej dziwnie. Wstawia się rzeczy pozytywne, a nie negatywne. Potem ludzie to obserwują i stwierdzają: TEŻ TAK CHCĘ. Jeśli Twoja koleżanka schudła samodzielnie 15 kilogramów to nie oznacza, że Ty schudniesz. Jej trening i dieta nie musi zadziałać na Ciebie(najczęściej po prostu nie zadziała). Każdy organizm jest inny. Weźmy pod uwagę hipotetyczną sytuację. Jesteś Grażyna, masz 39 lat i prowadzisz biuro rachunkowe. Od 15 lat siedzisz po 10 godzin dziennie, niezdrowo się odżywiasz i mało pijesz wody. Twoje życie doprowadziło Cię do rwy kulszowej i insulinooporności. Czy uważasz, że trening, jadłospis i funkcjonowanie Twojej 31-letniej, zdrowej i sprawnej koleżanki jest dla Ciebie? Nie jest. Potrzebujesz zupełnie innego podejścia, postępowania i wszystko powinno być dobrane pod Ciebie.

 

Dlatego powtarzam. Nie zawsze(rzadko) postępowanie na własną rękę jest odpowiednie. Jeśli nie masz efektów, nie potrafisz samodzielnie i nie wiesz jak się do tego zabrać to pozwól sobie pomóc i bądź pod opieką trenera czy dietetyka. A najlepiej i trenera i dietetyka. Jest takie kąśliwe zdanie: samemu to można iśc tylko do kibla. A drugie jest takie: jeśli chcesz iść szybko - idź samodzielnie. Jeśli chcesz dojść daleko - idźmy razem.

 

Wszystko zmierza w kierunku indywidualizacji, ponieważ mamy takie, a nie inne czasy i taki, a nie inny tryb życia. Stres, brak czasu, ciągła gonitwa, niezdrowe jedzenie i ciągłe siedzenie. Takie życie wspiera sklepy z garniturami, bo nie pozostaje nic innego jak pójść i kupić już garnitur do trumny. Najlepiej rozmiar, bądź dwa za duży, żeby potem nie okazał się zbyt mały.

 

To, że czegoś nie umiesz to nie jest wstyd. Wstydem jest nic z tym nie zrobić. Ludzie się frustrują, bo mają nierealne oczekiwania i próbują na własną rękę, a to nie zawsze działa. Świetnym przykładem jest pan ze zdjęcia.

 

Zobacz przemianę mojego podopiecznego Marka. Sam powiedział, że odchudzał się i błądził przez 17 lat. Potem trafiliśmy na siebie i dziś jest 16 kilogramów na minusie. Bez żadnych ciśnień, wyrzeczeń czy zajeżdżania się. Po prostu konkretny plan, realne oczekiwania i realne wyniki. Można.

Wkurza Cię brak efektów w odchudzaniu?

Podsumowanie

Od Ciebie zależy co zrobisz po przeczytaniu tego artykułu. Najczęstszym błędem jest nadmierne skupianie się na wynikach, a nie polubienie i cieszenie się procesem. Dochodzą do tego nierealistyczne i wystrzelone w kosmos założenia. To po krótkim czasie doprowadza do frustracji i stwierdzasz, że to jednak nie ma sensu. Brak efektów = popełniasz błędy, które uniemożliwiają Ci osiągnięcie rezultatu sylwetkowego. Nie biczuj się, że się na tym nie znasz. Są ludzie, którzy od wielu lat zgłębiają tajniki i edukują się po to, żeby pomóc takim osobom jak Ty. Być może oni będą dla Ciebie ostatnią deską ratunku. W każdym z nas jest odpowiednio dużo potencjału, żeby osiągnąć cel. Skoro niewidomi osiągają najwyższe górskie szczyty, a facet bez rąk i nóg prowadzi biznes, jest milionerem i ma rodzinę to dlaczego Ty nie możesz zrobić czegoś dobrego ze swoim życiem? Do dzieła. Nie od jutra. Od teraz.

 

Jeśli potrzebujesz pomocy - zobacz co mogę Ci zaoferować:

Tak mogę Ci pomóc - KLIKNIJ

 

Jeżeli interesuje Cię więcej wiedzy - zajrzyj na moje media.

Grupa, w której dzielę się wiedzą

Fanpage

Kanał YouTube

Instagram

NAPISZ DO MNIE I SKUTECZNIE ZMIEŃ SWOJĄ SYLWETKĘ

O kontakt proszę osoby zdecydowane.
Skontaktuje się z Tobą w ciągu 48 godzin.
  Help

Podopieczni Arkadiusza Czajkowskiego

Arkadiusz Czajkowski

trenerczajkowski@gmail.com

+48 665 843 156

Arkadiusz czajkowski